Dziś
09.06.2011
Jaki zbieg okoliczności. 26 czerwca zagramy z zespołem koncert w Kościele Jana Chrzciciela w Raciborzu na Ostrogu, na który serdecznie zapraszam. Chcę tam wykonać między innymi utwór, do którego dawno nie zaglądałam. "Nic mi życie nie powiedz" autorstwa Jana Kondraka do słów polskiej poetki mieszkającej i tworzącej w Londynie Dany Parys-White. I dziś dostałam reklamę w mailingu jej książki z jej wierszami i opowiadaniami. Przyjemnie. Czy i ja kiedyś zdobędę się na wydanie swojej twórczości? Tak po prostu, pewnie, zwyczajnie, prowincjonalnie, regionalnie. Chociaż tak. A narazie kocham moje miejsce na ziemi, widok na mój kościół, zieleń wokoło, śpiew ptaków, zapach trawy. Takie zupełnie zwyczajne rzeczy. I ich oczy, jedne ciemne, często żatrobliwe, czasami zbuntowane i drugie błękitne-niewinne, czyste, roześmiane, całkowicie ufne. Kwitesencja miłości, bezwarunkowej, oddanej, absolutnej.
Brak słów
10.04.2010
Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek w moim życiu przeczytam w mediach zdanie: Polski Prezydent nie żyje...Jestem wstrząśnięta, nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam...Początkowo nie wierzyłam...Czarno-białe zdjęcie pary prezydenckiej?...O co chodzi? To niemożliwe...To nie mogło się stać! A za chwilę dowiaduję się o tak długiej liście tak wielu zmarłych tragicznie osób. Katyńska ziemia po raz drugi zabrała nam elitę naszego kraju...W związku z tą tragedią wiele myśli. Że wszystko jest tak ulotne, że śmierć zawsze przychodzi jak złodziej...Zaskakuje i nigdy nie jest proszona...Zawsze wtedy pojawia się pytanie: Kiedy ja, w jakich okolicznościach, kiedy najbliźsi? Ale jest to tragedia nie tylko dla Polski, ale również przecież dla każdej z rodzin osób znajdujących się na pokładzie samolotu. Najnowsza historia świata nie zna takiej tragedii, aby w jednym momencie zginęła prezydencka para i tak wielu czołowych polityków, duchownych, wojskowych, rodzin katyńskich.
Dziś chcę powiedzieć coś jeszcze, choć nie wiem, czy ktokolwiek to czyta. Że darzyłam sympatią prezydencką parę, a prezydenta szacunkiem, bo tak rozumiem patriotyzm. I uważam, że nie powinno się opluwać i wyśmiewać Prezydenta. Po prostu, z racji tego, że jest to najwyższy urząd w państwie. Do tego, wiele znających Prezydenta osób mówiło, że był zupełnie inny niż przedstawiały go media: ciepły, życzliwy, że był prawym człowiekiem a do tego odnosił się do swojej żony z niezwykłą czułością godną podziwu i pozazdroszczenia. Dziś mam czyste sumienie, bo nie przyłączałam się do tych drwin. Nienawidzę, gdy innych krytykuje się za rzeczy, które są od nich niezależne: tj. wzrost, nazwisko i wiele innych wad i cech, które daje nam Bóg i których nie możemy zmienić. Jest to bardzo okrutne i bardzo boli. Można krytykować za zachowanie, decyzje, ale nie za takie rzeczy, a głównie na tym opierano powszechną drwinę wobec prezydenta, aha jeszcze na trosce jego żony i słynnej reklamówce..., która mnie osobiście zupełnie nie dziwiła. Od zawsze, gdy gdzieś wyjeżdżałam mój tato robił mi kanapki, dodawał jakiś owoc, batonik i wciskał mi to, nawet jak nie chciałam. To był wyraz jego miłości. Dziś ja też tak robię, gdy moi bliscy wyjeżdżają. Poza tym publicznie jak mama przypominam mężowi mu o szaliku, czapce. Rzeczywiście-bardzo śmieszne. Może ludzie nie rozumieją, że nieodłączną częścią Miłości jest troska.
Odbierałam z jego rąk złoty mikrofon na zwycięstwo w Szansie na sukces. Był jeszcze wtedy Prezydentem Warszawy. Zawsze zastanawiałam się, czy może gdzieś tam to pamiętał, czy gdyby usłyszał Modlitwę, czy by sobie mnie przypomniał. Dziś dedykuję mu jej słowa i pozostaje nam się tylko modlić za wszystkich którzy tragicznie zginęli w tej katastrofie lotniczej. Niech odpoczywają w pokoju.
Wild horses
17.12.2009
Wszystko na wczoraj, przedświąteczny czas. Mimo że jestem bardzo zmęczona, uwielbiam ten czas. Zapach pieczonych ciasteczek, wyszukiwanie prezentów, oświetlone, magiczne miasto. Po prostu uwielbiam ten czas...choć nie zdążę ze wszystkim, z czym chciałabym...Moje nowe odkrycie to Susan Boyle, pewnie słyszeliście o 48-letniej finalistce brytyjskiego "Mam talent". Po wysłuchaniu fragmentu w ciemno kupiłam płytę...i miał Pan rację, Wild Horses wbijają w fotel. Kocham melancholijne, słodko-gorzkie piosenki. Nie ma na jej płycie piosenek do tańca, do podrygiwania. Jest to, za co ludzie ją pokochali: emocje, które wzruszają do łez. Jeżeli ktoś myli egzaltację z emocjami współczuję. Bo ona z całą pewnością jest egzaltowana, ale w dzisiejszym świecie podporządkowywania się jednej miarce, jednemu krojowi gwiazd-to jest takie niespotykane. Dlatego ponad 120 milionów osób na You Tube oglądało jej występ-jest to absolutny rekord w historii serwisu! Czego ona mnie uczy? Że mam jeszcze szansę:-) i że nie można okłamać publiczności, że nie można prawdzwie robić czegoś na zamówienie, wg wizji obcego faceta, według aktualnych trendów. A przynajmniej takie "piosenki" nigdy nie wywołają w nikim takich emocji jak utwory Susan Boyle, w gruncie rzeczy proste, klasycznie brzmiące, stanowiące podkład dla jej głosu. Już sama jej historia doprowadza do łez...Pięknie jest obserwować narodziny takiej gwiazdy, która gwiazdą nie jest. I w porównaniu z tą płytą, z błogością słuchania jej, gdy migają obok niedawno powieszone lampki-niesmak po tym, co usłyszałam i zobaczyłam. Po prostu niesmak, nie godzę się na takie rozwiązania. Dużo we mnie pozytywnego. Jestem szczęśliwa! W to wyjątkowe Boże Narodzenie-pierwsze święta naszego synka. Jest taka chwila, gdy w półmroku wtulam się i zapominam o wszystkim. Kocham tę chwilę. Dziś przy dźwiękach Wild Horses tańczyliśmy i po prostu płynęły moje łzy, gdy wdychałam zapach mojej przystani. Talent to nie tylko głos-na pewno nie tylko on. Bez emocji i osobowości, bez umiejętności wzruszania ludzi nie jest wiele wart. Nie musiałam przesłuchiwać tej płyty, żeby wiedzieć, że jest cudowna. A wracając do niesmaku nie można służyć Bogu i mamonie. Nie można nazywać białego czarnym i akceptować czegoś, gdy na to nie zasługuje. To jest właśnie dla mnie dwulicowość. Ślepe wierzenie w nazywanie, przytakiwanie, przysklaskiwanie, gdy coś nie jest tego warte. NIE, mównię nie, nie chcę tak udawać. Na potwierdzenie tego kilka słów z prasy o Susan: "Sukces Susan Boyle to narodziny Antygwiazdy. Szkotka uświadomiła nam, że zwykły człowiek może być niezwykły. Uświadomiła także show-biznesowi, że popkultura nie jest zarezerwowana dla precyzyjnie wymyślonych produktów. Susan nikt nie wymyślił. Ona po prostu przyszła na casting i zaśpiewała. Zanegowała niemal wszystko, co do tej pory sądzono na temat show-biznesu. To całe szaleństwo, które potem nastąpiło, było tylko pokłosiem tego, jak ludzie na nią zareagowali. Można zaryzykować tezę, że Susan zrewolucjonizowała sposób patrzenia na drugiego człowieka. Powinniśmy mieć teraz oczy szeroko otwarte. Być może ten niepozorny gość w okularach i starym sweterku po lewej gra w szachy nie gorzej niż Garri Kasparow. Być może ta dziewczyna w różowym maluje obrazy na miarę Paula Gauguina. A ten pocieszny starszy pan... niedoszły następca Miłosza?" Całuję kochani przedświątecznie.
Z prospektu
22.09.2009
Przeczytane w gazetce Deichmanna-najmniej spodziewanym miejscu: "Ludzie z charakterem nie muszą pozować". Nie muszą. Nie muszą walczyć ze zmarszczkami, złym profilem, nie muszą udawać, że są lepsi niż są. Jak ona-niezmiennie normalna, mimo tego, że jest Gwiazdą. Z ostatniej chwili: "W mediach nie da się nie wyjść na debila".
Muzyczna fascynacja
28.07.2009
Josh Groban-moja absolutna muzyczna fascynacja z wczoraj. Wieczór, świece, przemyślenia i muzyka dokładnie taka, jaką sobie na wieczór można wymarzyć. Jednak można docierać do ludzi z balladowymi piosenkami, jestem pewna, że ludzie szukają w dzisiejszym głośnym i pędzącym świecie wyciszenia i wzruszenia w muzyce. Sprzedane ponad 25 milionów płyt... i Polska z 15 tysiącami na złotą płytę...A i tak trudno ten wynik osiągnąć. Dobrze że jest taka muzyka, która podnosi mnie na duchu i utwierdza w tym, że warto, że ludzie myślą i czują i chcą być traktowani poważnie, chcą żeby doceniano ich wartość. Polecam...
Refleksje sprzątaczki
08.07.2009
Z porządkami jest trochę tak jak ze sprzątaniem w naszych myślach. Chodzimy tymi samymi, utartymi ścieżkami. Ustalone rzeczy na ustalonym miejscu. Tak się przyzwyczajamy do świeczek, figurek i książek stojących w konkretnym miejscu. Szuflada na...szybko kodujemy i zbieramy tam już tylko to, co zaplanowaliśmy. Trzeba sporo czasu by pozbyć się starych rzeczy, by zadecydować-nie odkładam tego na później, nie zostawiam "bo kiedyś się przyda", odważnie wyrzucam, bo wiem, że w przeciwnym razie już zawsze będzie leżało. Czy tak samo nie jest z naszymi myślami? Szufladki pełne naszych przyzwyczajeń i założeń. Odłożone sprawy, utarte schematy. Półki i szafki w naszej głowie z tymi samymi rzeczami, które przestajemy oceniać, bo uznajemy, że takie muszą pozostać. Dlatego robienie porządków i decydowanie co wyrzucić a co zostawić jest takie trudne...Bywa tak też z przyjaciółmi, w pewnym momencie trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i pożegnać się, przyznać, że już nie jesteś tą osobą, która była dla mnie ważna. Jesteś kimś tak dalekim...ale pozostaniesz ważny i wyjątkowy w moich wspomnieniach.
Tak się złożyło, że obje się żegnamy. Pamiętaj, że złe chwile miną. Wiem tylko, że kiedyś ktoś przygarnie Cię do serca i w takich momentach będzie Ci łatwiej. Zawsze będzie ktoś by się wtulić i wypłakać. I jak ja będziesz zostawiać ślady smutnego tuszu na jego koszulach. Będzie tak Kochanie, a teraz mam nadzieję, że to złe szybko minie.
Miłość. Od początku czułam coś wyjątkowego i szczególnego, ale tak naprawdę zakochałam się bez pamięci ok. 4.30 rano, gdy przynieśli go do mojego łóżka, a on miał szeroko otwarte oczy i intensywnie na mnie patrzył z całą swoją małą-wielką miłością. Po prostu strzelił mnie wtedy piorun, intensywność i ciemny granat tego spojrzenia zupełnie mnie pochłonęły. Pokochałam już na zawsze. Dziś widzę, że mają tak podobne oczy. Te Twoje zmęczone kocham jeszcze bardziej, gdy patrzą, budzą i zasypiają przy mnie, przymrużone delikatnie mnie tuląc.
Uwielbiam Beyonce-te jej wysokie dźwięki, kiedy ma takie głębokie wibrato-dlatego tak bardzo podoba mi się "If I were a boy" i "Hello", ale KŁADZIE MNIE NA ŁOPATKI "Listen". Takie piosenki chciałabym śpiewać. Tymczasem porządki czas zacząć, nie tylko na poddaszu.
Piszę tylko, gdy naturalnie czuję, że muszę i chcę, gdy słowa same ze mnie wypływają...
Dlaczego
13.06.2009
Dlaczego zawsze wiem, kiedy włączyć telewizor? Ona podobna do mnie, zielone oczy, liryczna, pełna nadziei. Wcześniej pytanie- dlaczego? I konstatacja-On mówi-po prostu co roku musisz próbować. Tak naprawdę, to zdanie jest dla mnie ważne, tzn. że warto wciąż pchać się oknem, bo drzwi są już chyba zamknięte...Czy jeszcze kiedyś?...Gdzieś głęboko wierzę, że tak. Gdzieś głęboko odczuwam, że ma to swój sens i swoje wytłumaczenie, bo w przeciwnym razie nie patrzałabym tak często w jego najzupełniej czyste i błyszczące oczy, które kochają i uczą kochać. Moja rzeczywistość to pasja, codzienność i ON, który jest jak inny wymiar, jak dotknięcie nieba...Dziękuję Bogu za Miłość, zawsze potrzebowałam jej, aby żyć, aby tworzyć, to najważniejsze, za co Mu dziękuję. Jestem szczęśliwa, mówię Wam to z głębi serca, co nie oznacza, że słodko-gorzkiego smaku nie ma wspomnienie 6 rocznicy. Dopiero dziś uświadomiłam sobie jak ona wyglądała. Do napisania...Dobranoc
Wieczorem
26.05.2009
Tak dawno tego nie robiłam, a o tym, czego nie robiłam nikt nie wie i nawet się nie domyśla. Z moim pamiętnikiem jest tak, że naprawdę zamieszczam tu moje uczucia i myśli. Dziwnie się czuję, gdy słyszę, że ktoś to czytał, nie myślę o tym, że ktoś będzie to czytał, gdy piszę. Już wiem, dlaczego tego nie robię. Bo grozi mi płynąca rzeka, której żalu nie umiałabym zatrzymać. Sukienka, plany i zagłuszanie. Może nie będzie nigdy okazji by ją założyć. Jesteśmy z dwóch różnych światów, ja nie przechodzę do twojego, a Ty do mojego. Nie wiem, czy to dobrze czy to źle. Po prostu istnieję gdzie indziej. I tylko pytam dziś siebie, czy to czym się dziś stresuję jest tym, co powinno mnie martwić. Może wolałabym być wolna bez tego, co mam.
Ona
17.05.2009
Przytulić bliskich, dotknąć ich, docenić, dostrzec-czy zawsze rzeczy najprostsze muszą być najtrudniejsze? A ona jest piękna i naprawdę mądra. Życzę jej jak najlepiej, mam nadzieję, że po wygraniu tego programu otworzą się przed nią kolejne drzwi-zasługuje na to. Ich spontaniczna radość mnie wzruszyła, tak jak ich taniec i choć praktycznie nie oglądałam większości odcinków, od samego początku wiedziałam, że ona wygra. Fakt faktem, że storzyli wyjątkowo dobraną parę, od razu było to zauważalne. Szczęście jest blisko, a może nawet już tu jest...
Świadomość
02.05.2009
Ulżyło, a nawet zrobiło się całkiem dobrze gdzieś w środku. Świadomość, że nie było się tym "zdecydowanym ousiderem" jest całkiem niezła. Inna sprawa, że absolutnie nic z tego nie wynika. Jeśli tak to dlaczego coś jednak uwiera? Chciałabym kiedyś napisać takie słowa, jakie jakiś czas przeczytałam na czyimś blogu. Majówka odpoczynkowo-pracująca, więc całkiem ok. Jutro będzie zielono, kwieciście, blisko, szczęśliwe, z uśmiechem, piknikiem, razem, pod drzewami, na trawie, w zakątkach. Już nie mogę się doczekać...Miłej majówki!
godz. 20:32 Całe miasto opustoszało, chyba wszyscy wyjechali na majówkę. Spokój, leniwie pokazujące się słońce...Po przeciwnej stronie stawu, w mojej ulubionej części parku zobaczyłam swoje wspomnienia z Krakowa. Nie wiem dlaczego, ale tamten brzeg przypomina mi bulwary nad Wisłą. Kiedy mieszkałam na Ruczaju, a później na Królowej Jadwigi często tam łaziłam, przesiadywałam i uczyłam się. Prawda jest taka, że wszędzie można mieć fajną majówkę, wcale nie trzeba daleko wyjeżdżać. Sprawdza się stara zasada-nieważne gdzie-ważne z kim. Przytuleni zakochani z naprzeciwka tacy właśnie byli...Fajnie było
Balans
29.04.2009
Na ławce czy też w biegu-dużo myślę, ale już inaczej, pogodzona. Gdy przeczytałam decyzję, po raz pierwszy od tych kilku-nawet już nie pamiętam ilu-lat nie rozpłakałam się, byłam spokojna, już rozumiem jak to jest i nie mam złudzeń. Chcę się cieszyć tym, co mam i żyć tak, jak potrafię. Dziś w ciepłym słońcu pomyślałam, że każdy człowiek potrzebuje lustra w oczach innych, ważnych dla siebie osób. Jeśli tam czuje się ważny, piękny to tak będzie sam siebie postrzegał. To niesamowita siła większa niż afirmacja.
15.04.2009
Inaczej teraz patrzę na miejsca, które ostatnio rzadko odwiedzałam, a kiedyś były mi bardzo bliskie. Doceniłam je i odkryłam na nowo. Poczułam zapach, dostrzegłam drzewa, zapachy i słońce. A myślałam, że to już nie wróci. Tylko w niej widziałam dawną siebie. Ciekawe, czy zawsze będzie miała to spojrzenie?
Znalezione
02.04.2009
Czasami trzeba długo czekać, aż znajdzie się to czego się szukało...Od dawna zachwycał mnie pewien utwór. Bardzo dawno temu usłyszałam go w reklamie linii lotniczych British Airways. Nie wiedziałam jak znaleźć wykonawcę i tytuł. Dziś juz wiem, że utwór pochodzi z opery Lakme, mam ciarki, gdy go słyszę. Nagle po latach usłyszałam go ponownie-znowu w reklamie-Delikatesów Alma. Tym razem z pomocą przyszedł internet. Utwór to Leo Delibes - Flower Duet. Cuuuuudne. Koniecznie posłuchajcie! A na koniec trochę humoru, ktoś w necie na forum o autografach w temacie "Mam tak samo jak Ty, miasto moje, a w nim..." napisał: "Racibórz - Około 60 tys. mieszkańców. Miasto fajne, przytulne, troche sie dzieje (Różne imprezy kulturowe, sportowe itp.)
Z zabytków, to zamek królewski, w którym się zatrzymał Jan III Sobieski podczas marszu na Wiedeń. W naszym muzeum jest jedna z dwóch mumii w Polsce. Ostatnio troche pracy mają archeolodzy, ponieważ znaleziono u nas troche pozostałości po poprzednich cywilizacjach
Obecnie "pół" miasta jest rozkopane, bo są prowadzone remonty dróg i wyżej wspomniane prace archeologiczne.
A co do znanych osób związanych z naszym miastem i okolicą to:
- 26 km od naszego miasta, w innym miescie urodził się Jerzy Dudek.
- Mieszka u nas liderka zespołu "Łzy", Anna Wyszkoni.
- Również mieszka u nas mało znana piosenkarka Marzena Korzonek, która wygrała kiedyś "Szanse na sukces"."
I tak mi miło, że ktoś o mnie wspomniał, bo z tego miasta pochodzą znacznie bardziej znane osoby, jak sportowcy: Rysiek Wolny, Katarzyna Dulian czy Artur Noga:-) Dlatego dzięki anonimowy krajanie:-) Pozdrawiam
Już jestem
15.02.2009
Marna ze mnie bloggerka, skoro mam takie przerwy, co? Blog jest jednak dla mnie naturalny i nie można się zmuszać, jeśli akurat nie chce się pisać. Moim udziałem stało się życiowe spełnienie, właśnie tej małej istotki brakowało mi do pełni. Wraz z nią pojawiły się przeżycia i emocje, których nie potrafię i nawet nie próbuję ująć w słowa, niech na ten mój cudowny czas spadnie juz teraz konsekwentnie zasłona milczenia. Mimo, że mnie tu nie było, Wy wciąż byliście, dostaję od Was tyle tak ważnych maili, tak ważnych słów, zawsze można na Was liczyć, a ja myślę, jak dać Wam to, co od tak dawna obiecuję. Coś z tego będzie! Otucha i siła-wciąż od Was to dostaję, wystarczy jedno proste zdanie i wiem, że to, co robię ma sens.
Czas
11.12.2008
Czas pędzący jak szalony, wiele decyzji do podjęcia i wciąż go za mało. Jedyne co w nim piękne to to, że zbliża mnie do cudu. Niepokoju co niemiara. Nie tylko takiego, ale też głębokiego, z samego dna serca. Pytania o jedną wielką niewiadomą. Przedświateczny czas poza wieloma pozytywnymi odczuciami wyzwala we mnie też nostalgię, kiedy szybko popołudniu zapada zmrok, świecą się kolorowe światełka, a ja czuję się jak płatek w zabawkowej śnieżnej kuli. Nigdy nie kupiłam sobie takiej, ale zawsze mnie fascynowała. I tylko ta sterta kalendarzy, z których wiele kartek pozostało niezapisanych.
- Almanach prowincjonalny
- Z pamiętnika...: - Archiwum pamiętnika:
-
2011
- czerwiec
- maj
- kwiecień
- marzec
- luty
- styczeń 2010
- grudzień
- listopad
- październik
- wrzesień
- sierpień
- lipiec
- czerwiec
- maj
- kwiecień
- marzec
- luty
- styczeń 2009
- grudzień
- listopad
- październik
- wrzesień
- sierpień
- lipiec
- czerwiec
- maj
- kwiecień
- marzec
- luty
- styczeń 2008
- grudzień
- listopad
- październik
- wrzesień
- sierpień
- lipiec
- czerwiec
- maj
- kwiecień
- marzec
- luty
- styczeń 2007
- grudzień
- listopad
- październik
- wrzesień
- sierpień
- lipiec
- czerwiec
- maj
- kwiecień
- marzec