Apel o pomoc
13.08.2008
Mój świat na chwilę się dziś zatrzymał. I ten dzień przewartościował wszystko, bo są pewne rzeczy, które są najważniejsze na świecie. I jestem szczęśliwa, choć bałam się i zrozumiałam jak wielki dar mamy mając zdrowie. To wielkie słowa, ale tak naprawdę najprostsze i najważniejsze. W tym momencie myślałam m.in. o Asi, o Łukaszu-młodych ludziach, doświadczonych przez los, którzy aby się uśmiechać i walczyć o swoje zdrowie, musieli w pewnym momencie przestać pytać: dlaczego ja? Musieli przestać rozpaczać, musieli wziąć swój krzyż, pogodzić się z nim, a jednocześnie zacząć walczyć z chorobą. Z tak wielu stron dobiegają do nas apele o pomoc, na każdym krok spotykamy potrzebujących ludzi, którzy muszą prosić innych, bo inaczej nie są w stanie zebrać funduszy na leczenie, na operację, na protezy...Czasami wątpimy w prawdziwość tych apeli...Nie wolno nam, zazwyczaj to od razu widać, czy dana osoba jest uczciwa. Ale czy wiecie, jak dużo trzeba w sobie pokonać, by prosić tak wielu innych, czasami obcych ludzi o pieniądze? Czy wiecie jak wielu ludzi ubliża zbierającym, głośno powątpiewa sprawiając, że ludzie Ci czują się jakby nie mieli godności? Kiedyś sobie postanowiłam: drobnostka, nawet mały gest, ale trzeba go zrobić, bo to część dużej całości. Nigdy, nigdy nie wiemy, czy i my kiedyś nie znajdzimy się w takiej sytuacji. Do ostatnich chwli życia nie można być tego pewnym. Zobaczmy tych ludzi. I chcę tylko dodać, jak bardzo podziwiam Was: Asiu, Łukaszu i wielu innych, z którymi się zetknęłam. Za Wasz uśmiech mimo wszytsko, za siłę, która być może też Was opuszcza, ale wraca, podziwiam Wasze rodziny. Podziwiam wszystkich ciężko chorych, rodziców chorych dzieci, którzy walcząc zmagają się z każdym dniem...Szacunek, podziw i pomoc-nawet najmniejszą-tylko tyle i aż tyle-jesteśmy tym ludziom winni.
Szczerość
31.07.2008
"Oczy miała pełne łez, ich absolutna szczerość trudna była do zniesienia. Takie spojrzenia odbieramy i wymieniamy zaledwie raz czy dwa razy w życiu, w spojrzeniach tych znikają słowa, topnieje przeszłość, są to chwile, gdy w spełnieniu najistotniejszych pragnień poznajemy, że opoką wieków nie może być nigdy nic prócz miłości, tutaj, na ziemi, w tych dwóch splecionych rękach, w tym ślepym milczeniu, w którym czyjaś głowa tuli się do czyjejś piersi (...)"
Kochanica francuza John Fowles
Z urodzinowej kartki
22.07.2008
...Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono, czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania, czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsów, czas rzucania kamieni i czas ich zabierania, czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich, czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania, czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia, czas miłowania i czas nienawiści, czas wojny i pokoju. (...) Na każą bowiem sprawę i na każdy czyn jest czas wyznaczony.
(Księga Koheleta)
Słowa
21.07.2008
Czasami, gdy wątpimy w siebie wydaje nam się, że wciąż nie dość znaczymy i nie dość osiągnęllśmy. Tymczasem jest tak wielu ludzi, którzy myślą inaczej. Wystarczy korzystać z ich zdania, z ich reakcji na nas...Czasami nie zdajemy sobie sprawy, ile znaczymy dla innych i jaką dajemy im siłę. Wtedy, kiedy sami jej potrzebujemy warto sobie to na nowo uświadomić. Wystarczyło poszperać w mailach zaległych i wiadomościach na Naszej Klasie, by poczuć dotyk ciepłych słów, osobistych relacji i odczuć, empatii i wsparcia, czasami całkiem obcych ludzi, ale też tych bliskich, którzy w takich chwilach odowadniają wartość przyjaźni. Z uśmiechem dla tych, którzy są pozdrawiam ciepło
Feel
05.07.2008
Jestem dziś szczęśliwa. Tak po prostu:-) Kilka dni temu natknęłam się w internecie na bloga, który ktoś zatytułował "Marzena Korzonek i Feel", a pod spodem w treści zobaczyłam "Feel Marzena Korzonek:-)". Muszę przyznać, że spodobało mi się to i po prostu się uśmiechnęłam. Fajny pomysł na tytuł płyty: Marzena Korzonek "Feel" ha, ha:-) Trzeba sobie jakoś podciągać popularność:-) A tak w ogóle to miłość jest najcudowniejszą rzeczą na świecie, jakiej człowiek może doświadczyć i dla której warto żyć. Feel it!!!:-)
Nostalgicznie
02.07.2008
Planowałam bardzo wiele, ale jestem tylko częścią zdarzeń niezaleznych ode mnie, na które nie mam żadnego wpływu. Dlatego postanwiam nie planować. Jak się będzie rozwijała sytuacja, tak ja będę podejmowała kolejne kroki-tak jak pozwoli mi zycie. Ten czas, który teraz mam mogę wykorzystaćna na wiele fajnych i wartościowych rzeczy, mogę wzbogacać się duchowo, łapać natchnienie i pomysły na teksty. Mam czas naprawdę wiele przemyśleć. No i mam nadzieję:
"Nadzieja jest zawsze większa od nas,
zawsze nas przerasta.
Wtedy, kiedy załamią się nasze ludzkie plany,
kiedy czujemy się przegrani, wtedy ma dojrzewać w nas nadprzyrodzona cnota nadzieii - mamy zacząć pokładać nadzieję w samym Bogu, w Nim szukać sensu naszego cierpienia, niepowodzenia, rozstania."
[ ks. Twardowski ]
Zdaniem Maryli
17.06.2008
Maryla Rodowicz w wywiadzie z Robertem Ziembińskim dla Newsweeka, który ukazał się jakiś czas temu powiedziała:
"(...) jestem pewna, że teraz nie udałoby mi się wypromować takiej liczby piosenek. Te utwory nie przeszłyby przez badania, jakie prowadzą stacje radiowe, zanim wyemitują piosenkę.
-A Pani ma problemy z emisją w radiach?
-Zdarza się, że duże stacje sugerują zmiany w aranżacji na bardziej radiową, pasującą do ich tzw. formatu. Czasy się zmieniły. Magda Umer twierdzi, że gdyby dziś Starsi Panowie przynieśli do telewizji swój scenariusz, wyrzucono by ich z hukiem, i ja się z nią zgadzam.(...) Dziś komercyjne radia i telewizje kierują się nie tym, co jest dobre, a słupkami sprzedaży.
-A ten konkretny numer przearażujecie?
-Nie wiem, zobaczymy. To płyta, która nie mieści się w formatach komercyjnych i mam tego świadomość.
-Dlaczego bierze Pani udział w programie telewizyjnym "Gwiezdny cyrk"?
-To proste, żeby się wypromować. Wydaję nową płytę, a poza "Wideoteką dorosłego człowieka" nie ma w telewizji programów muzycznych."
Smutne, ale prawdziwe. A to tylko 1% procent tego, co o machinie radiowo-telewizyjnej wiem. Sama odkryłam to jakiś czas temu: format radia, badania, trudność w umieszczaniu tam piosenek. Okazuje się, że również takie megagwiazdy jak Maryla Rodowicz nie są od tego wolne i widzą, jak to w rzeczywistości wygląda. W tym miejscu przypomniało mi się to, co powiedział mi jeden z dyrektorów muzycznych, zapisałam sobie ten cytat: "W radiach (tych większych) są bramki, kwoty i wtyki z wytwórni płytowych. Materiał spoza układów ląduje od razu w koszu. W małych, lokalnych radyjkach i internecie, możesz jedynie coś zdziałać- jak już to tu trzeba przyznać, nieźle sobie radzisz." Hmm...także bez dużej wytwórni, a na taką u mnie się nie zapowiada nie usłyszycie mnie w dużych radiach. Ale dobrze, że ktoś mi to wytłumaczył, powiedział. Mimo tego jeszcze bardziej mam jasny cel i wiem, że zrobię wszystko wokół tej płyty, aby się ukazała. I będę się cieszyć z każdego najmniejszego kroku. Bo "czekając na ideał całe życie można spędzić w poczekalni". Tą myśl, którą już tu kiedyś pisałam można odnieść nie tylko do mężczyzn, dla też do wytwórni i płyty. Nie można w nieskończoność czekać na cud. Narazie muszę skończyć przygotowywać materiały w języku angielskim dla Beaty, ale o tym w osobnym wpisie. Buziaki, Marzena
Masz rację Kasiu
15.06.2008
Nadszedł w końcu ten dzień...Przepraszam Was, że tak długo nie pisałam. Czasami tak w życiu bywa, że po prostu nie ma się do tego głowy. A to, co wypełnia i wypełniało ostatnio moje życie jest dla mnie bardzo ważne, najważniejsze. Kiedyś pisałam Wam, że w tym pamiętniku dzielę się z Wami w pełni sobą, w pełni szczerze: moimi myślami, poglądami, całą moją ścieżką zawododową, tym, co czuję i jak tworzę, ale moje życie prywatne chcę konsekwentnie zachować dla siebie. Powody tej przerwy należą do tej części mojego życia. Jest to spowodowane trochę sprawami zdrowotnymi, ale nie martwcie się: to nic poważnego i jest to przejściowe, ale spowodowało wykluczenie mnie na jakiś czas z aktywności zawodowej i w ogóle życiowej. Także na pewien czas moje zawodowe sprawy musiałam odłożyć. Ale powoli jest coraz lepiej i wracam do intensywnego myślenia o płycie i planowania jej ostatecznego kształtu. Jak będę mogła już noramlnie funkcjonować planuję nagrania kilku piosenek, które od jakiegoś czasu na to czekają. Później finalne dopinanie materiału płytowego i plan, jak na miarę moich możliwości najlepiej go wypromować. Wiem, że papier, w tym wypadku blog wytrzyma wszystko. To wciąż słowa, ale naprawdę chcę zrobić ten krok. Nie czekać już więcej. Zrobić ten krok. I będę podwójnie dumna, bo naprawdę sama-sama do tego dojdę. Rozmawiam już z Łukaszem-moim producentem i aranżerem na temat dopięcia płyty. Mam to teraz bardzo w głowie. Teraz, kiedy mam tak wiele czasu na myślenie. W tym czasie mogę bardzo liczyć na Was-dostaję od Was wiele wspaniałych wiadomości: maili, listów na Naszej Klasie, wiele wsparcia, słów otuchy, co najważniejsze-utwierdzacie mnie w tym, że warto, że trzeba zrobić ten krok, że to ma dla Was sens. DZIĘKUJĘ za wszystkie sygnały i ciepłe iskierki! Niedawno napisała do mnie Kasia- w sumie obca mi osoba- i powiedziała coś bardzo trafnego. Mam jej błogosławieństwo na to, aby opublikować jej maila:-) Po pierwsze Kasiu doceniam, że ktoś słysząc w radiu moją piosenkę zainteresował się nią i zadał sobie trud, aby poszukać o mnie informacji w internecie, aby znaleźć moją stronę i aby do mnie napisać. Po drugie-sami przeczytajcie: "Dzisiaj usłyszałam w jednej z rozgłośni radiowych (nie pamiętam której;))Twoją piosenkę pt. TO MOJA SIŁA. Zaglądnęłam od razu na Twoją
stronę internetową, bo chciałam zobaczyć kto śpiewa tę piosenkę. Nigdy wcześniej jej nie słyszałam. Pewnie wiele razy to słyszałaś i może nie powiem nic nowego - masz talent, a co najważniejsze - to co robisz jest bez wątpienia połączone z pasją. Czytałam Twój pamiętnik...Na pewno nie jest łatwo tak jak piszesz znaleźć kogoś, kto chciałby wydać Twoją płytę, wypromować Twoją osobę, itp. Wiesz, myślę, że nie ma sensu czekać nie wiadomo ile na to aż ktoś taki się zjawi, aż spotkasz taką osobę. Nie musisz mieć przecież tłumu wielbicieli, fanów, tak jak niektórzy piosenkarze. Każdy ma swoich odbiorców, nawet jak jest ich mniej w porównaniu z tym, co mają inni. Wykorzystaj to, co masz- przede wszystkim prawdziwą pasję. I najważniejsze w tym co robisz (tak mi się wydaje) jest to, żebyś pomimo tych trudności, na które napotykasz pamiętała o tym, że masz swoich odbiorców, którzy czekają na to, co dajesz im od siebie w swoim śpiewie, w słowach piosenek, które piszesz. Może nie do końca wyraziłam to, co chciałam powiedzieć, bo słowa są tylko słowami...jednak mam nadzieję, że choć trochę mnie zrozumiałaś. Życzę Ci z całego serca wszystkiego dobrego;) Pozdrawiam, Kasia". Nie ma przypadków, bardzo często Wasze maile i słowa padają na te dni, kiedy rozmyślam, kiedy mam chwile zwątpienia. Przychodzicie w odpowiednim momencie, jak przyjaciel...Mimo kilku niepowodzeń, mam jakieś jasne światło przed sobą, mimo że niewiele mogę teraz robić, mam bardzo wiele energii i mam cel. Bardzo ważny cel. Teraz będę z Wami już częściej!
Usprawiedliwienie
13.05.2008
Przerwa spwodowana siłą wyższą. Za jakiś czas napiszę. Ciepło pozdrawiam! M
Być sobą
07.05.2008
Dziś będzie bardzo przyziemnie. Ostatnio sobie zaszalałam i wyprostowałam włosy, oczywiście nie w sposób trwały, tak po prostu prostownicą. Było ciekawie, po prostu jak typowa kobieta chciałam na chwilę się zmienić, ale już mi przeszło i tak bardzo zatęskniłam za moimi krędziołami, że szok! Wystarczyło umyć włosy i zostawić do wyschnięcia, bo kręcą się pod wpływem wody. Aż odetchnęłam z ulgą i poczułam się cudownie! Przede wszystkim poczułam się jakby od nowa sobą! Jednak to jest najważniejsze! Dlatego żadne przebranie i zmiana nie mają sensu, jeżeli nie możemy czuć się komfortowo. Czytałam kilka razy w komentarzach w necie, że powinnam zdjąć Pudelka z głowy, że mam zmienić image fryzury i zlikwidować mokrą włoszkę:-) Rzecz w tym, że to nie jest mokra włoszka, tylko moje naturalne loki, których po prostu nie da się pozbyć i zlikwidować. Można chwilowo je wyprostować, ale wtedy wyglądam zupełnie inaczej...i jestem inna. Dlatego wybaczcie, ale pozostanę taka, jaka jestem z moimi krędziołami. Wiosna wkoło! Pozdrawiam słonecznie!
Najważniejsze jest na dnie serca
06.05.2008
Kochani, ja to wszystko mogę zrozumieć, ale kiedy w życiu mieszają się takie rzeczy, wartości absolutnie najważniejsze, kiedy łączy się wielkie z małym niewiadomo w którą iść stronę...Dziś gdzieś głęboko w sercu jest dla mnie tak naprawdę ważne coś zupełnie innego...Ale przecież świat nie zatrzyma się w miejscu na ten czas...Więc na pewno i ja nie mogę się zatrzymać. Niby wiem, czego mi brakuje, niby wiem, co trzeba osiągnąć, ale żadne słowa, choć tak wiele wiary mi przysyłacie, żadne słowa nie oznaczają, że to na pewno kiedyś się wydarzy. Tej drogi nie można porównać to żadnej innej drogi zawodowej...Dlatego tak trudno to zrozumieć dla osoby z zewnątrz. Wychodzę z choroby, po chwilowym zatrzymaniu we wszystkim ruszam, ruszam w dalszą drogę...Nie mam pewności, żadnej pewności tak naprawdę, tylko znaki zapytania i próby, wciąż próbuję, wysyłam, robię nowe, bez żadnej pewności, co się z tym stanie. Przyznam, że czasami jest to po prostu męczące. Teraz chciałabym np. pozyskać menadżera. Taka osoba jest mi niezbędnie potrzebna, tylko "znalezienie" go to mieszanka jakiegoś też osobistego przekonania, wiary, że się uda i że w konsekwencji będzie można na tym zarobić, bo w przeciwieństwie do wokalistek, nie ma charytatywnie działających menadżerów. Muszę więc próbować: dzownić, kontaktować się z poszczególnumi osobami przedstawiajac im sytuację wraz z ofertą współpracy. Wiem, że bez takiej osoby nie ruszę już kroku dalej, małe kroczki tak, ale kroku w kierunku wydania płyty nie. Wierzcie mi nie jest to łatwe, dzwonić, przedstawiać się, trochę narzucać...Tak sobie myślę, że jest to podobne do szukania pracy: najpierw coś piszesz, starając się przedstawić w jak najlepszym świetle, musisz się dobrze zareklamować i zanim się uda, przychodzi wiele decyzji odmownych. Chyba rozumiecie, że nie jest to najprzyjemniejsze. Tymczasem moja piosenka po Chicago jest w propozycjach do Listy Przebojów Radia w Nowym Jorku...Kiedyś był dół jak stąd do Nowego Jorku, a teraz ją gdzieś tam ktoś słyszy...Dziś jest więcej spokoju i myśli o najważniejszym...
Majówka
02.05.2008
Moja piosenka nie dostała się do Premier do Opola. To już jakby tradycyjnie...Niech tu spadnie zasłona milczenia...Nigdy nie będę miała szans, bo wokalistek przyjmuje się kilka, z danego stylu 1, a nazwisk bardziej znanych od mojego jest bardzo, bardzo wiele. No więc temat Opola jest zamknięty. Nie oznacza to, że zamknięty jest temat muzyki. Teraz moja skóra jest już bardzo gruba i na pewno nie odpuszczę. Chyba coś mnie wyraźnie pcha, aby wydać tę płytę samemu. Muszę jakoś razem z Najwyższym przedyskutować, po co człowiek dostaje talent, czy może z niego zrezygnować? Jak mam interpretować te porażki, czy właśnie tak, aby pójść całkowicie swoją, niekomercyjną drogą? Wtedy i tak, nawet jak tę płytę wydam, będę słyszała wciąż te same pytania, ale może właśnie o to chodzi. Jestem strasznie chora, mam anginę, nie mam siły siedzieć przed komputerem, ale przekazuję Wam kilka słów wiary i otuchy-trzymajcie się i życzę wam fajnej majówki! Aha! Horoskop znaczy więc coś zupełnie innego-mam się sama wziąć dalej do roboty, wciąż bez dużej promocji. Cóż, nie przeskoczę tego...
Z Naszej Klasy
28.04.2008
Jedna z osób, od których dostałam wczoraj zaproszenie na Naszej Klasie w wyjątkowy sposób napisała o sobie:
"Dawniej żądałem od ludzi więcej niż mogą dać: ciągłej przyjaźni, nieustannego wzruszenia. Dziś umiem od nich żądać mniej, niż mogą dać: towarzystwa bez frazesów. I ich wzruszenie, ich przyjaźń, ich szlachetne gesty zachowują w moich oczach całą wartość cudu: są łaską. O sobie pisać jest najtrudniej — trzeba przyznać się do błędów...W związku z tym, zamiast przesadzonej autobiografii, (którą na pewno za wielkie pieniądze spiszę na starość) postanowiłem poprosić o referencje znajomych oraz współpracowników. Ludzie zawsze myślą na odwrót: śpieszy im się do dorosłości, a potem wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli. Ja chcę być inny !!!!!!!!!!! Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi. Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu. Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy. W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność. Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie.
Dlaczego tak jest? Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nadistotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia. Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych. Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych. Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć. Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach, i wzajemnych kontaktach."
Myślę, że pasuje jak ulał do większości z nas. Im dalej w dorosłość okazuje się jak niewiele o sobie wiemy i jak niewiele w ogóle wiemy. To, co wydawało się pożądane dziś jest pasmem kompromisów i ciągłych wyborów, których musimy dokonywać. A marzenia, a sztuka, a rzeczy ponad codziennością? Tak trudno o nie walczyć...kiedy trzeba żyć tu i teraz i dbać o tysiąc innych rzeczy w konkretnej rzeczywistości. Podoba mi się zdanie: "Ja chcę być inny"-trzeba próbować, ja cały czas próbuję ocalić te moje marzenia, wciąż jeszcze próbuję nie zakopywać talentu, dlatego zgłaszam się gdzie się da- nawet za cenę gorzkiej porażki. Do tych jestem przyzwyczajona-ale to dobrze. Przestałam tak starsznie naciskać, nie za wszelką cenę, nie wyduszę z muzyki nic na siłę, niech broni się sama. Może przeznaczone mi jest wąskie grono odbiorców-bo ono jest i winna jestem tym ludziom płytę. To oznacza, że zawodowo będę musiała robić coś jeszcze innego, ale to wszystko rozstrzygnie się w najbliższym czasie. Pozdrawiam Was, na pewno te słowa dadzą nam wszystkim do myślenia...Każdy przecież ma swoją historię...
Tydzień
27.04.2008
Ten tydzień będzie decydujący. Kolejny raz będę wystawiona na próbę. Wiele sympatycznych i pozytywnych sygnałów od Was-dziękuję! Nie miałam w ostatnich dniach ani chwili przed komputerem i dziś też będzie krótko...To jest trochę taki tydzień, kiedy wstrzymuję oddech, zaciskając kciuki i nawet boję się pisać, żeby nie zapeszać i nic nie zniszczyć...Zobaczymy...
Majowy horoskop
24.04.2008
No ok. Już się otrząsnęłam i nie rozpaczam, nic nie daje takiego kopa jak porażki. Z tymi argumentami wytwórni-wytłumaczenie miłe, sympatyczne, poświęcenie uwagi i czasu-doceniam to, ale argumenty nie do końca oddają rzeczywistość.
Niestety ich prawo, ich decyzja. Świat się nie skonczył. Teraz to już pozostaje mi wierzyć nawet w horoskopy:-) W końcu muszę skądś czerpać moją nadzieję po takich perypetiach i choć wszystko to z dużym przymrużeniem oka, to jednak miło jest przeczytać, że:
"Po 5 maja twoja kariera zawodowa nabierze zawrotnego tempa. Postaw sobie konkretne cele i nie zważając na nic, realizuj jeden po drugim. Możesz liczyć na zwrost dochodów. Za ciężką pracę należą się nagrody-nowa sukienka w kolorze soczystej cytryny? Zasłużyłać na nią."
Mnie się bardzo podoba, ale nawet po tym horoskopie wyłania się stara prawda: Jak umiesz liczyć, to licz na siebie...:-) Pozdrawiam Was serdecznie i dzięki za mailowe wsparcie po ostatnim wpisie-Aguś-buziaki!:-)
